Korzenne muffiny dyniowe z suszonymi wiśniami i żurawiną.

Pod koniec października, wiedząc, że sezon dyniowy dobiega końca, kupiłam dwa niewielkie okazy na przechowanie. Trzymane na balkonie, dzięki niskiej temperaturze mają się wyjątkowo dobrze. Jedna najprawdopodobniej będzie zimowała w lodówce jako puree, druga zmieniła się dzisiaj w kilkanaście aromatycznych babeczek. O tym, że dynia z przyprawami korzennymi tworzy niesamowite połączenie, przekonałam się już przy okazji dyniowego sernika czy ciasta z dynią i suszonymi figami. Tym razem do ciasta muffinowego dodałam puree z dyni i doprawiłam je domową przyprawą do piernika. Smaku dopełniają suszone wiśnie i żurawina. W efekcie dostajemy jesienne muffiny, które jednak korzennymi nutami przypominają, że za chwilę będzie czas na szukanie świątecznych przepisów :)

Grillowany łosoś z placuszkami z cukinii.


Jego wysokość hummus.


Dojrzewający piernik staropolski

To będzie pierwszy w historii tego bloga przepis bez zdjęć, przynajmniej na razie ;) Dojrzewający piernik staropolski na podstawie przepisu znalezionego u Doroty z Moich Wypieków leży już w mojej lodówce i leżakuje/odpoczywa/'dojrzewa' :) W teorii ciasto powinno odstać jakieś 5-6 tygodni, ja liczę na to, że 4 też wystarczą i ciasto będzie pyszne. Blaty piernikowe planuję przełożyć dwoma konfiturami: z czarnej porzeczki i morelową, a oprócz tego również masą marcepanową, całość okryje polewa czekoladowa. Ślinka mi cieknie na samą myśl o efekcie końcowym, ale zanim ją otrzymam, muszę mocno wierzyć, że ciasto mi w ogóle wyjdzie i będzie zjadliwe :) Piernik przygotowałam z połowy porcji, blaty planuję upiec w kwadratowej foremce i zrobić dwa małe, prostokątne pierniki, a jeśli zostanie mi ciasto - także małe pierniczki. Udało mi się też samodzielnie przygotować do niego przyprawę. Nie jestem w stanie podać Wam dokładnych proporcji, bazowałam głownie na zapachu i własnej intuicji. W efekcie otrzymałam aromatyczną mieszankę, do której sklepowe się nie umywają. Wyczytałam na Moich Wypiekach, że domowej przyprawy daje się 3-4 łyżki na 1 kg mąki (jest dużo bardziej aromatyczna i ma mocniejszy smak). Ja mimo użycia 0,5 kg mąki, dałam prawie 4 łyżki przyprawy, zobaczymy więc co z tego wyjdzie. Póki co zachęcam Was do przygotowania tego ciasta razem ze mną, a przed świętami będzie mi miło jeśli dostanę od Was zdjęcia Waszych pierników do umieszczenia w Facebookowym albumie "Moje przepisy, Wasze zdjęcia" :)


Domowa przyprawa do piernika
Składniki (orientacyjnie):
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 2-3 łyżeczki goździków
  • 2 gwiazdki anyżku
  • 1-2 łyżeczki ziela angielskiego
  • 0,5 łyżeczki ziaren pieprzu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1 łyżeczka mielonego kardamonu
Sposób przygotowania:
W moździerzu lub elektrycznym młynku do kawy mielimy na pył goździki (w całości), ziele angielskie, pieprz i wyłuskane ziarenka anyżu. Następnie mieszamy z pozostałymi przyprawami. Przyprawę należy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku, chroniąc przed światłem.  Z moich proporcji wyszło mi w sumie ok. 25 g przyprawy i prawie całą zużyłam do piernika (została mi niepełna łyżka)


Piernik staropolski, dojrzewający
Składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 250 g miodu 
  • 3/4 szklanki cukru (użyłam trzcinowego)
  • 125 g masła
  • 2 małe jajka
  • 1/4 szklanki  mleka
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • spora szczypta soli
  • 1 opakowanie przyprawy do piernika (lub 2-3 łyżki domowej)
Sposób przygotowania:
W garnuszku podgrzewamy miód z cukrem i masłem, doprowadzamy do całkowitego rozpuszczenia cukru, odstawiamy do przestygnięcia. Mąkę przesiewamy z sodą i solą do miski, dodajemy miodową miksturę, przyprawę do piernika, mleko i jajka. Wyrabiamy starannie ciasto, przekładamy do emaliowanego lub kamionkowego garnka (z komentarzy na blogu Doroty wynika także, że można spokojnie użyć plastikowej miski), przykrywamy ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na 5-6 tygodni. Pieczemy na 5-7 dni przed świętami.
Pieczenie:
Ciasto wyciągamy z lodówki min. godzinę przed pieczeniem, żebym lekko odtajało i zmiękło. Następnie dzielimy je na trzy części i rozwałkowujemy na grubość ok 5 mm. Pieczemy w temp 170 stopni przez ok. 15-20 minut. Ostudzone blaty przekładamy ulubionymi konfiturami lub powidłem śliwkowym (u mnie stanęło na konfiturze pomarańczowej oraz z czarnej porzeczki i marcepanie), przykrywamy czystą ściereczką, obciążamy (np. ciężką, grubą książką) i odstawiamy w chłodne miejsce na kilka dni, aby 'skruszał'. Wierzch dodatkowo polałam deserową czekoladą rozpuszczoną z odrobiną masła i posypałam płatkami migdałów.

SMACZNEGO! 

And the winner is....

Chciałabym wszem i wobec, krótko, zwięźle i na temat ogłosić zwycięzcę konkursu z 'Francuskim Szefem Kuchni' :))))