Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty

'Chodźmy do restauracji!' - festiwal Restaurant Week.

To nie był mój rok. Ale mam super tort. (Tort z mango curd. | Mango curd layer cake.)

DIY. Wpuść trochę świeżości do swojej jadalni.

Dieta South Beach - z czym to się je?

Dlaczego jestem bogata.


Ten dzień się zbliżał nieubłaganie i na samą myśl o nim dostawałam gęsiej skórki. Nie wiem czego konkretnie się po nim spodziewałam, ale na pewno niczego dobrego. Wyobrażałam sobie, że gdy tego ranka otworzę oczy nagle wszystko będzie inne, na czele ze mną. To miał być chyba jakiś przełom, ale było zupełnie inaczej niż myślałam, że będzie...

Największa przygoda mojego życia...


Czemu wciąż nie mam pięknie umięśnionego brzucha. | Prażona ciecierzyca.

Ale chała....

Tyle mam do powiedzenia w kwestii tego co się dzieje w moim małym świecie. Raz na jakiś czas dopada mnie zwątpienie w sens tego, co w życiu robię. Chociaż nie. Zwątpienie w moje studia na przykład towarzyszy mi od momentu ich rozpoczęcia. Nie czuję, żeby moja edukacja na poziomie uczelni wyższej wnosiła cokolwiek do mojego życia, oprócz nerwów. Nie uczy się nas praktyki. Klepiemy teorię z zakresu przedmiotów, które nijak mają się do mojego kierunku studiów. Wymaga się od nas wyuczenia na blachę regułek, wzorów, robienia 'projektów', które, za przeproszeniem, można o kant dupy rozbić. Część nauczycieli akademickich jest jakby wyrwana z kontekstu, czasem można odnieść wrażenie, że sami nie mają zielonego pojęcia o czym mówią (lub mówić powinni) albo, co gorsza, wyglądają jakby chcieli uciec z sali, tylko nie wiedzieli, którędy będzie prościej. Po raz kolejny mam ochotę rzucić tym w diabły, ale przypominam sobie zaraz, że i tak jestem już kilka lat w plecy, a papier to wciąż jakby mus.

Gdzie byłam jak mnie nie było. | Rozgrzewająca zupa na zimową zawieruchę.

Macie czasem tak, że to co do tej pory Wam sprawiało frajdę nagle staje się przykrym obowiązkiem, albo najzwyczajniej w świecie przestaje Was cieszyć? Nie? To jesteście farciarzami!

Polędwiczki wikingów ;) Finał konkursu Electrolux SuperChef.

Nasze stanowiska pracy.
fot. Electrolux

Zmień tryb życia na lepszy! :)

Nowy Rok sprzyja postanawianiu sobie różnych rzeczy. Jedni stawiają sobie za cel rzucenie palenia, inni obiecują sobie, że będą się bardziej przykładać do swoich obowiązków. Są tacy, którzy za punkt honoru stawiają sobie, spełnienie jednego ze swoich marzeń. Ale zdecydowanie najwięcej jest pewnie tych, którzy postanawiają: w tym roku schudnę. Muszę się przyznać, że nie raz wzmacniałam kręgi takich osób. Powiem Wam nawet, że udawało mi się ten cel osiągnąć. Szkoda tylko, że na krótko ;) W tym roku nie obiecywałam sobie, że schudnę. Postanowiłam, że zmienię swój tryb życia na lepszy, czyli zdrowszy. Żeby słowa sobie dotrzymać, jeszcze z końcem grudnia kupiłam karnet do klubu fitness. Wiedziałam, że jeśli wydam na coś większą kwotę pieniędzy, będę z tego korzystać ;) Ale to nie wszystko. Zmieniłam trochę swoją codzienną dietę i zaczynam odczuwać pozytywne zmiany w swoim organizmie, mimo, że minął dopiero miesiąc. Ale po kolei....


1. Ruch to zdrowie!
Nie od dzisiaj wiadomo, że sport to podstawa zdrowego trybu życia. Oto co udało mi się mądrego znaleźć na temat korzyści płynących z uprawiania sportu:
"Uprawianie sportu wciąga. Nabieramy energii i odnosimy wrażenie, że stajemy się lżejsi. Łapanie za torbę z kostiumem pływackim wejdzie nam w nawyk. “Coś” samo będzie nas pchać w stronę ruchu. Gdy się poczuje ten rodzaj energii trudno bowiem usiedzieć na miejscu. Co więcej szybko odkryjemy, że lepiej się wysypiamy, łatwiej odpoczywamy, szybciej regenerujemy siły, nie ulegamy przesileniom pogodowym i zwiększyła nam się odporność. Zmarźluchy przestają marznąć. Sport wpływa bowiem na wydolność naszego układu krwionośnego i oddechowego. Odpowiednio dobrany wysiłek fizyczny potrafi pomóc osobie np. z nadciśnieniem tętniczym, o ile nie ma innych zdrowotnych przeciwwskazań. Szybki spacer, jazda na rowerze czy pływanie potrafią obniżyć ciśnienie np. o 10 mmHg. Oczywiście musi być to skonsultowane z lekarzem! Dzięki dotlenieniu organizmu - z kolei osoby z niskim ciśnieniem (niedociśnieniem samoistnym) - będą się mogły przekonać, że dzięki rozszerzeniu naczyń krwionośnych, udrożnieniu ich, uelastycznieniu utracą uczucie senności, ospałości, zmęczenia.

Dzięki sportom nie tylko modelujemy sylwetkę czy pozbywamy się cellulitu. Możemy pracować równomiernie nad poszczególnymi grupami mięśni i przygotować ciało do konkretnych zadań. W tym zupełnie naturalnych. Kobietom wysportowanym o wiele łatwiej wrócić do dobrej formy, jeśli ćwiczyły. Do - nawet zaawansowanych miesięcy ciąży - można w porozumieniu z instruktorem uprawiać aerobik czy pływać. Sport pomaga również w rehabilitacji."
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym warto wspomnieć przy okazji sportu. Aktywność fizyczna poprawia bowiem nie tylko naszą kondycję i sylwetkę, ale także samopoczucie. Wszystko to za sprawą endorfin, czyli hormonów szczęścia, które są wytwarzane przez nasze mózgi. Dzięki nim, po wysiłku fizycznym, odczuwamy dużą przyjemność. Początkowo w to nie wierzyłam. Jak człowiek zmęczony i spocony może odczuwać radość?! Jednak moje podejście zmieniło się po pierwszych zajęciach zumby, w których uczestniczyłam. Z sali wyszłam zdyszana, przez godzinę zajęć wypiłam niemalże 1,5 litra wody, koszulkę miałam mokrą od potu, a nogi uginały się pode mną od wysiłku. Zdziwiłam się jednak, że zamiast być zmęczona odczuwam ogromną satysfakcję i radość! :) Przestałam być niedowiarkiem w kwestii sportowych endorfin. 
Pamiętajcie jednak, żeby stopniowo zwiększać wysiłek. Ja przyznam, że narzuciłam sobie zbyt duże tempo jak na początek co zaowocowało bólem kolan i zmniejszoną przyjemnością z ćwiczeń. Dlatego chwilowo ograniczam się do pilatesu i spokojnych ćwiczeń na strefie cardio, by za tydzień lub dwa wrócić na zumbę i bokwę :). Jeśli macie taką możliwość, przed rozpoczęciem ćwiczeń na siłowni umówcie się na spotkanie z trenerem. W 'moim' klubie fitness jest darmowy trening wprowadzający, z którego skorzystałam. Dzięki takiemu treningowi będziecie wiedzieć jak i na czym ćwiczyć, żeby osiągnąć zamierzony efekt i nie zrobić sobie przy tym krzywdy ;)


2. Zdrowa dieta to kolejny filar sukcesu!
I nie mówię wcale o dietach odchudzających, a o racjonalnym żywieniu. Podstawą jest śniadanie i wiem to od dziecka. Niestety od bardzo długiego czasu śniadanie było rzadkością w moim menu. Zjadałam je zazwyczaj tylko w weekendy. Odkąd mam swoje mocne postanowienie poprawy nie wychodzę z domu bez śniadania. Dzięki temu, mój organizm nie dopomina się burczeniem brzucha o jedzenie po 20 minutach od wyjścia na zajęcia, czy do pracy. Ważne, żeby śniadanie nie było zbyt ciężkie, bo spalanie go pochłonie masę energii i będziemy ociężali i ospali. Wybierzcie coś lekkiego, ale pełnowartościowego. Muesli, owsianka (której nie jadam, bo nie lubię ;) ). Ja wybieram najczęściej pełnoziarniste płatki z owocami, dosypuję do nich garść suszonej żurawiny, dla smaku i dla zdrowia, do tego mleko lub jogurt naturalny. W okresie wiosennym uwielbiam przygotowywać sobie tzw. 'wiosenne kanapki'. W ich skład wchodzi ciemne pieczywo, sałata, dobrej jakości delikatna wędlina, ser żółty, ogórek, pomidor, papryka, rzodkiewka, jajko ugotowane na twardo i szczypiorek, mnóstwo szczypiorku ;) Zazwyczaj wystarczą mi dwie takie kanapki (kromki mieszczące się bez problemu na dłoni), żeby mieć wypełniony brzuch ;) Staram się jeść regularnie, częściej, a mniej. Dzięki temu organizm cały czas jest na najwyższym poziomie spalania.


Ponadto niemalże całkowicie zrezygnowałam z fast foodów. Mówię niemalże, ponieważ gdy nie zdążę przygotować sobie nic do pracy odwiedzam 'restaurację' North Fish. Jakby nie patrzeć jest to chyba fast food, ale przynajmniej obiad mogę skomponować np. z grillowanej lub gotowanej na parze ryby, ryżu i świeżych surówek lub warzyw gotowanych na parze. Jadając tam mam względne poczucie 'zdrowego' odżywiania. ;)
Pamiętajcie jednak, że warto przygotowywać sobie posiłki do pracy/szkoły samodzielnie, nie koniecznie tego samego dnia. Wykorzystajcie wieczór na przyrządzenie smacznej sałatki, którą będziecie mogli na następny dzień bezpiecznie przetransportować w lunch boxie. 
I jeszcze jedno! Nawadniajcie organizm. Pijcie dużo wody, ale nie koniecznie w czystej postaci. Zielona herbata będzie idealna. Spowalnia powiem proces starzenia, przyśpiesza i ułatwia trawienie, a w zależności od sposobu parzenia może pobudzać lub relaksować. 


3. W zdrowym ciele zdrowy duch.
Uprawiacie sport, dbacie o zdrową dietę. Co jeszcze? Zadbajcie o zewnętrzną 'kondycję' ciała. Złuszczajcie martwy naskórek za pomocą peelingów. Nawilżajcie skórę balsamami. Paniom polecam przynajmniej raz w tygodniu urządzenie domowego salonu spa. Nałóżcie na twarz wygładzającą lub odżywczą maseczkę. Pamiętajcie o codziennej pielęgnacji i oczyszczaniu. Zmywajcie dokładnie makijaż, żeby pory skóry mogły 'oddychać'. Nie zapomnijcie też o dłoniach i stopach. Noście przy sobie krem do rąk, a po wieczornym prysznicu starannie wysmarujcie stopy balsamem. Dzięki temu dłonie będą Waszą wizytówką, a latem wysuszone pięty nie będą problemem powstrzymującym przed założeniem sandałów :)


4. Co z tym duchem?
Nie zapomnijcie o tym, że umysł też potrzebuje treningów :) Chwytajcie więc w wolnej chwili za książki, sięgajcie po matematyczne łamigłówkę. Pogłębiajcie swoje pasje i zainteresowania. Znajdźcie czas na relaks i odrobinę odpoczynku. Wysypiajcie się, by mieć dużo energii na podbój świata ;) Myślcie o sobie jak o całości: ciało+duch+umysł i pielęgnujcie każdy z jej fragmentów :)


Dzięki temu, Wasze samopoczucie na pewno będzie dużo lepsze i w swoim ciele będziecie się czuć idealnie! :)



Blogowanie od kuchni. / KONKURS! Wygraj aparat Sony!

Moi Drodzy. Dzisiejszy post będzie troszkę nietypowy ;) Prowadziłam bowiem tydzień temu prelekcję na temat blogowania w ramach festiwalu Mentorzy e-Biznesu odbywającego na mojej uczelni. Z słuchaczami podzieliłam się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi prowadzenia bloga po dość długim czasie blogowania, bo Yummy Lifestyle istnieje już ponad 4 lata! O wyciągniętych z 'wykładu' wnioskach możecie przeczytać na portalu lovekrakow.pl w artykule Kraków bloguje. Pomyślałam, że nie będzie złym pomysłem kontynuowanie opowieści o moim blogowaniu właśnie tu. W związku z tym pokażę Wam dzisiaj jak powstają moje posty, od początku do końca :)


Dynie. Halloween. Nowa zabawka.


Ostatnio wspominałam Wam o wizycie na Starym Kleparzu. Poszłam tam w konkretnym celu. Chciałam upolować ładną dynię. Oczywiście, jak to ja, na jednej dyni się nie skończyło. Wróciłam do domu z bakłażanem, siatką szpinaku, dorodnym granatem i woreczkiem świeżej żurawiny. Wszystko to za sprawą sprzedawczyni, na którą trafiłam. Zatrzymałam się przy jej stoisku i zapatrzyłam na kolorowe warzywa. 'Coś ci podać serduszko?' zapytała. Jak mogłabym odejść z pustymi rękoma? :) Powiedziałam, że mam dwie sprawy: szukam dobrej dyni na ciasto i chciałabym zrobić kilka zdjęć, czy nie będzie miała nic przeciwko. 'Nie ma problemu, Kochanieńka! Coś Ci przestawić do tych zdjęć? Odwrócić?'. Złota kobieta! Zacisnęłam dłoń na maleństwie, które spoczywało w kieszeni i zaczęłam robić zdjęcia. Co mnie zaskoczyło - kompakt robi tak ładne zdjęcia! Z takim kontrastem i jakością! Nie wiem czy ktoś z Was pamięta post o aparacie Sony. Dla przypomnienia odsyłam do notki. Od października mam tego malucha w domu i muszę powiedzieć, że jest świetny :) I mam dla Was bardzo dobrą wiadomość. W listopadzie na blogu pojawi się konkurs, w którym do wygrania będzie ten właśnie aparat! :))


Mając już dynię, mogłam przystąpić do robienia pierwszego w swoim życiu lampionu dyniowego. Nie uwierzycie, jaką frajdę sprawiło mi wycinanie własnego Jack O' Lantern. ;) Bawiłam się przy tym jak dziecko i byłam niesamowicie dumna z efektu końcowego (choć mój lampion nie jest nie wiadomo jakim arcydziełem ;) ). Dziś świecąca dynia będzie ozdobą mieszkania ;) 

A na koniec halloweenowy stół. Dziś będzie co prawda bez przepisów, ale obiecuję, że jeszcze w tym tygodniu pojawią się oba :) Na dzisiejszy dzień przygotowałam red velvet cupcakes (inspirowane tymi z bloga Moje Wypieki) oraz ciasto dyniowe, na które przepis powstał spontanicznie :) Przyszykujcie więc suszone figi, trochę whisky i dynię oczywiście, jeśli chcecie go wypróbować :) A co do zdjęć... Musiałam wypróbować wszystkie opcje w aparacie, bo należę do ciekawskich osób. Jak każdy kompakt, również i ten ma różne tryby fotografowania. Rozbawiła mnie opcja robienia ze zdjęć ilustracji, bezpośrednio w aparacie. Wychodzą tak urocze, że nie mogłam się powstrzymać, żeby Wam ich nie pokazać ;) Dlatego też na koniec 'zilustrowany' stół halloweenowy ;) A Wy? Jakie macie plany na dziś? :)



Wyniki konkursu i Yummy Lifestyle w kwietniowym GLAMOUR! :)

Kochani! 
Jestem troszkę spóźniona z wynikami, za co bardzo Was przepraszam, ale już nadrabiam zaległości.
Niezmiernie miło oznajmić mi, że konkurs wygrywają: Truskawas (foremki IKEA) i abcmojejkuchni (foremka DUKA). Bardzo proszę o przesłanie danych do wysyłki na maila yummy.lifestyle @ gmail.com (trzeba usunąć spacje z z maila) do soboty 24.03 :)
Serdecznie gratuluję!

~*~ ~*~ ~*~

Jest jeszcze jedno ogłoszenie na dziś! :) Bardzo, ale to bardzo dla mnie przyjemne... Od dzisiaj w sklepach dostępny jest kwietniowy, jubileuszowy numer GLAMOUR z dodatkiem o łososiu norweskim. W tymże dodatku znajdziecie zdjęcie mojej skromnej osoby, koło zdjęcia krótki wywiad, a na kilki kolejnych stronach widnieje 5 moich przepisów na łososia norweskiego :) Przepisy te sukcesywnie będą się także pojawiać na blogu, więc Ci, którzy nie mają możliwości zakupienia czasopisma, będą mogli mimo wszystko wypróbować przepisy :) W dodatku znajdziecie także przepisy Moniki i Pauli, które serdecznie pozdrawiam i cieszę się ogromnie z naszego sukcesu :)