Milkshake.


Oszukana pizza na cieście francuskim. / Fake pizza on puff pastry.

Wczoraj na obiad miała być tarta. Na cieście francuskim. Ze świeżymi warzywami i lekko zamarynowanym kurczakiem. Wyszło coś co nazwałam oszukaną pizzą. Nie da się ukryć, wynalazek genialny :) Dawno się chyba niczym aż tak nie zachwycałam. Niby nic takiego... Ale, naprawdę, to było niebo w gębie! :) Do wyboru były 2 rodzaje: wege i z kurczakiem :) A Wy na którą się zdecydujecie? :)


Sposób przygotowania:
Pierś z kurczaka umyć, pozbyć się błon, pokroić na małe kawałki. Następnie wrzucić do miski, wsypać 1-2 łyżek przyprawy do kurczaka, wlać kilka łyżek oliwy z oliwek, dokładnie wymieszać, przykryć folią i wstawić do lodówki. Piekarnik nagrzać do 180 C. Warzywa umyć, pieczarki obrać. Paprykę pokroić w paski, cukinię i  w talarki. Mozzarellę odcedzić z zalewy, pokroić w cienkie plasterki. Jedną porcją ciasta francuskiego wyłożyć formę do tarty, drugą przekroić na pół, zwinąć ok. 1 cm krawędzi do środka tworząc jakby ramkę, ułożyć na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto 'podziurkować' widelcem. Wstawić do piekarnika na 10 minut. W międzyczasie lekko obsmażyć kurczaka. Podpieczone ciasto wyciągnąć z piekarnika, posmarować przecierem pomidorowym, układać na nim ser, warzywa i mięso. Na wierzchu położyć gałązki świeżego tymianku. Wstawić z powrotem do piekarnika na ok. 15-20 minut. Podawać z gałązką tymianku do dekoracji.

SMACZNEGO!





/English version.

Yesterday at the dinner was supposed to be tart. On puff pastry. With fresh vegetables, mozzarella cheese and marinated chicken. But I prepared something that I called fake pizza. It was magnificent! I realize that it seems to be nothing special but really, it was heaven in my mouth! There were two options: vegetarian one and with chicken. Which one would you like to eat? :)

Ingredients:
* 2 portions of frozen puff pastry dough
* 90 g tomato puree
* 1/2 red pepper
* 1/2 green pepper
* 200 g champignons 
* 1 small courgette
* one ball of mozzarella cheese
* single chicken breast
* fresh thyme
* olive oil & seasoning for chicken dishes


Wash chicken breast and cut it into small pieces. Put meat into bowl, add 1-2 tbsp seasoning for chicken dishes and few tbsp olive oil and mix together. Then cover it with silver foil and put into fridge. Preheat oven to 180 C. Wash the vegetables and peel the mushrooms. Slice vegetables, mushroom and mozzarella cheese. One portion of puff pastry dough put into tart pan. Another one cut in half. Roll edges (1-2 cm) inside like this. Put into baking tray with baking paper on it. Prick the surface of the pastry with a fork. Put into oven for about 10 minutes. In the meantime fry lightly the marinated chicken in the pan. Then smooth tomato puree on pastry, put down mozzarella cheesee, chicken, vegetables and thyme sprigs. Bake for about 15-20 minutes.And then... just enjoy the taste... :)

BON APPETIT!

ps. If you like me blog, please press 'Like' button on the right side :) And if you liked this recipe, post a comment :)


Podwójny debiut./ Double debut.

Z oboma (zrealizowanymi w końcu) zamiarami nosiłam się już dłuższy czas. Po pierwsze: chlebek bananowy. Ileż to razy obiecywałam sobie, że go zrobię?! W końcu nadszedł moment kulminacyjny. Postanowione, robię! Zaskoczona byłam szybkością jego przygotowania. Bez brudzenia kilkunastu naczyń, wyciągania miksera i innych ciężkich dział kuchennych :) Kiedy ja spokojnie jadłam wczoraj śniadanie (półmisek pełen świeżego ananasa i czerwonego grejpfruta, mniam!), mój zmysł węchu był mile karmiony zapachem bananów wydobywającym się z piekarnika. Nie wytrzymałam do całkowitego ostudzenia, pierwszy kawałek zjadłam jeszcze ciepły. Ach! Niebo w gębie! Jak mogłam się tak ociągać z jego pieczeniem?! Jedno jest pewne, chlebek zagości na dłużej w moim menu. :)
A drugi debiut? Cóż... Od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy nie zacząć pisać tutaj także po angielsku. Pomyślałam, że skoro ja korzystam z przepisów z zagranicznych blogów, to może ktoś zechce skorzystać także z moich :) I mimo, że mój angielski nie jest perfekcyjny, podejmuję własne wyzwanie. Co z tego wyjdzie... Zobaczymy :) Tymczasem zapraszam już na kawałek pysznego bananowego ciasta...


Sposób przygotowania:
(oryginał pochodzi od Liski, zmodyfikowany nieco przeze mnie)
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Banany obrać, rozdrobnić w misce za pomocą widelca, w międzyczasie na niewielkim ogniu, w małym garnuszku roztopić masło. Banany wymieszać ze stopionym masłem, cukrem, cukrem waniliowym i roztrzepanym wcześniej jajkiem. Dodać mąkę, proszek do pieczenia i sodę, dokładnie wymieszać. Małą keksówkę wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą, przelać do niej ciasto i piec ok. godzinę. Podawać ostudzone.

SMACZNEGO!


I oczywiście...
 

/english version.

This recipe is my english debut on this blog, so please, be understanding. :) 
I wanted to bake a banana bread for a long time. God only knows how many times I promised to myself that I'll finally do it. Yesterday I made my decision. 'Let's do it!' - I thought. And I did. :) I was really suprised by the short time of its preparation. It took me maybe 15 minutes? I'm sure you'll like it as much as I already do. :)

Banana bread.
What do you need:
  • 3 bananas
  • 150 grams sugar
  • 1 tbsp vanilla sugar
  • 80 grams butter, melted and cooled
  • 1 egg, lightly beaten
  • 170 grams all-purpose flour
  • 1 tsp baking powder
  • 1 tsp baking soda
Preheat an oven to 180 C. Peel bananas, slice them to small pieces and then mash with a fork. Then add egg, sugar and vanilla sugar and mix it. Mix together flour, baking powder and baking soda. Lightly fold the wet ingredients (banana mixture) into the dry ingredients just until combined with egg whisk. Butter and flour small loaf pan (23 cm) and fill it with batter. Bake for about 60 minutes. Place on a wire rack to cool and then remove from the pan.

BON APPETIT! :)

Makaron dla leniwych.

Wiosna chyba wróciła. Tak na dobre mam nadzieję. Co mnie najbardziej cieszy? Wydłużające się dni :) Niebo zaczyna się zmieniać z czerni w granat a dalej w błękit już po 4 rano. Ostatnie promienie słońca raczą nas jeszcze po 20. Czyż to nie cudowne? :) Tyle światła! Ja jestem tym faktem zachwycona. Siedząc na balkonie z książką Kamili Sławińskiej 'Nowy Jork. przewodnik niepraktyczny' wystawiam twarz do słońca. I tak mi cudnie... :)


W takie szczęśliwe, słoneczne dni jak miniona niedziela czas pędzi do przodu. On naprawdę ucieka! Wstaję, zasiedzę się 'chwilę' na balkonie, patrzę na zegarek: 'już 17 a ja wciąż w piżamie?!'. Przypominam sobie o niewypełnionym brzuchu i chęci zjedzenia czegoś szybkiego i pysznego. Oto i sposób na takie danie. Pappardelle z warzywami. Coś wspaniałego! Ekspresowe, sycące, super-smaczne. Makaron tak dla leniwych jak i zabieganych. W ulubionej piżamie w serca smakował wybornie :) Spróbujcie... Nie pożałujecie :)


Sposób przygotowania:
Czosnek i pieczarki obrać. Na patelni podgrzać kilka łyżek oliwy, a następnie podsmażyć na niej przeciśnięty przez praskę czosnek. Pieczarki pokroić w talarki, wrzucić na patelnię, dusić kilka minut. Cukinię dobrze umyć, pokroić w kilkumilimetrowe paski, dodać do pieczarek, lekko posolić, poddusić. Następnie doprawić do smaku solą, pieprzem i majerankiem. W międzyczasie ugotować makaron w osolonej wodzie. Pomidorki koktajlowe umyć, przekroić na pół, dodać do warzyw, dusić jeszcze kilka minut na małym ogniu. Papparedelle odcedzić, patelnię zdjąć z ognia, wrzucić na nią makaron i delikatnie wymieszać z warzywami. Podawać od razu. Można posypać startym parmezanem.

SMACZNEGO!
I zwracam się do Was znowu z prośbą o głosy :)


Herbaciano.

Mam świadomość tego, że Święta Wielkanocne już są dawno za nami, ale kto powiedział, że babki nadają się tylko na tę okazję? Co prawda babka, którą dzisiaj prezentuję, była ozdobą mojego świątecznego stołu, ale bardzo przedłużona przerwa świąteczno-majowa nie pozwoliła mi na wcześniejsze podzielenie się przepisem. Szczerze powiedziawszy nie był to mój debiut z tym herbacianym ciastem. Niemniej jednak pierwsza próba była kompletną porażką, zamiast smacznej baby o intensywnym herbacianym smaku i aromacie, otrzymałam uroczy zakalec. I mimo, że początkowo się do niej zraziłam (nie da się ukryć, na dość długo, bo kilka lat) to postanowiłam jeszcze raz spróbować swoich sił. I patrząc na efekt tej próby, stwierdzam, że albo poprawiły się moje kulinarne zdolności, albo po prostu za pierwszym razem miałam zły dzień :) Teraz zapraszam Was więc na udaną już babkę herbacianą i życzę Wam miłego wieczoru i udanego nadchodzącego tygodnia! :)


Sposób przygotowania:
Rodzynki umyć, włożyć do garnuszka z herbatą i gotować 5 minut. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Margarynę utrzeć z cukrem na gładką masę, dodać żółtka, skórkę z cytryny, sól, mąkę, sodę i proszek do pieczeni. Do ciasta wlewać stopniowo zimną herbatę i nadal je wyrabiać. Na koniec dodać rodzynki i dokładnie wymieszać. Ciasto wyłożyć do okrągłej babkowej formy, wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą. Piec ok. 55 minut. Zimną babkę polukrować.

SMACZNEGO!


Moi Drodzy, zaczął się maj a wraz z nim nowe zadanie w Wyborach Kulinarnego Bloga Roku 2011. W tym miesiącu startuję z Sałatowym Małym Co Nieco i zwracam się do Was z prośbą o oddanie chociaż jednego, cennego głosu :)


ps. przepis na babkę pochodzi z zeszytu przepisów Kasi.