Rubinowa pasta jajeczna.

Muszę przyznać, że wszyscy zgadujący mieli rację co do zagadki :) Jest to coś pysznego, bez dwóch zdań. I przede wszystkim jest to pasta jajeczna. Ale nie jest to zwykłe smarowidło. Przede wszystkim w pewnym sensie jest autorskie (przynajmniej nie rozglądałam się jakoś szczególnie za przepisem, pomyślałam o czymś innym, złapałam kilka składników, które leżały pod ręką i tak oto powstała ona :) ). Po drugie jest rewelacyjne w smaku. Trochę inne od tradycyjnej pasty jajecznej. Idealne na śniadanie i na kolację. Tworzy zgrany duet z ciemnym pieczywem lub pełnoziarnistymi tostami. Zresztą... sami sprawdźcie :) A dlaczego rubinowa? Bo kosteczki cebuli i kawałki suszonych pomidorów błyszczą w niej jak rubinowe koraliki :)


Sposób przygotowania:
Jajka ugotować na twardo. W międzyczasie cebulę pokroić na drobną kostkę, pomidory osączyć z oliwnej zalewy i pokroić w małe kawałki. Majonez wymieszać z jogurtem naturalnym, dodać przyprawę do potraw z jajek (w jej skład wchodzą: cebula, szczypiorek, pieprz biały, natka pietruszki, czosnek, gorczyca biała, bazylia), doprawić do smaku solą i pieprzem. Jajka obrać, pokroić na mniejsze kawałki i rozdrobnić, najlepiej za pomocą widelca. Dodać pokrojoną cebulę i pomidory oraz sos. Dokładnie wymieszać. I gotowe :)
SMACZNEGO!


A kwietniowe zadanie wciąż trwa i wciąż potrzebuję Waszych głosów!


Miętowe kiwi z kremem z białą czekoladą.


Przydasiomania. I kurczak na sałacie.


Kolorowy mus na dobry początek dnia.


'Łoś' z pomidorami... No wiesz, taka ryba... :)

Łososia swego czasu bałam się jak szpinaku. Do pewnego momentu w życiu z ryb jadałam tylko flądrę (i to tylko nad morzem) lub tuńczyka z puszki. Na szczęście zdążyłam się przekonać do pływającego mięska jeszcze długo przed unijną reklamą zapewniającą, że ryba wpływa na wszystko (wybaczcie, że po raz kolejny przytaczam ten spot, ale bawi mnie on do łez ;) ) Łosoś skradł moje serce tak samo szybko jak i mój obecny zielony przyjaciel, szpinak. Smakuje mi właściwie w każdej postaci. Nie mogłam więc odmówić sobie uczty dla podniebienia i przygotowania niebiańsko pysznego sosu z łososiem, bazylią i pomidorkami koktajlowymi. A co z tego wyszło? Zobaczcie :)


Sposób przygotowania:
Łososia porwać na nie za duże kawałki, podsmażyć na oliwie, do czasu aż zmieni kolor na delikatnie różowy. Bazylię opłukać, obrać listki, pociąć nożyczkami bezpośrednio do łososia. Wlać śmietankę, doprawić odrobiną soli i pieprzem i gotować na niewielkim ogniu do czasu, aż sos zgęstnieje. W międzyczasie pomidorki umyć, pokroić na połówki, wrzucić do sosu. Gotować kilka minut, aby pomidorki się zagrzały. Makaron ugotować al dente. Dodać do sosu, wymieszać, aby wstążki były całkowicie pokryte śmietaną. Podawać przystrojone listkami bazylii.

SMACZNEGO!


Zaczął się kwiecień, a wraz z nim nadeszło kolejne zadanie w Wyborach Kulinarnego Bloga Roku 2011. W związku z tym po raz kolejny i niestety nie ostatni ;) zwracam się z uprzejmą prośbą o każdy możliwy głos ;) W kwietniowym zadaniu podajemy wielkanocne potrawy. Startuję więc z moim ulubionym schabem z morelą (lub bez :) ).