Słodkości na ciepło.

Wtorek, 26 października. Był piękny słoneczny dzień. Zrobiłam sobie krótką wycieczkę na Uczelnię, ale szybko musiałam wrócić do domu. Jadąc tramwajem w kierunku ronda Czyżyńskiego cieszyłam się niezmiernie jesiennymi, dość ciepłymi promieniami słońca. Na domową 'wizytę' miałam niewiele czasu, bo w planach już było popołudnie i wieczór z panienką Agnieszką ( w programie m.in. pieczenie muffinów i ciasta kokosowo-czekoladowego :) ). Doskwierał mi jednak lekki głód i musiałam coś z tym zrobić. Na szybko, bo miałam tylko godzinkę. Pierwsza myśl: pancakes! Błyskawiczne przygotowanie i w smaku rewelacyjne. Zjadane z dowolnymi dodatkami. Pychotka! I nawet Agu załapała się na porcję 'na wynos' :)

Pancakes po włosku.



Składniki:
  • 125 g mąki
  • 1 jajko
  • 200 ml mleka
  • 2 łyżki oleju + olej do smażenia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • szczypta soli

Sposób przygotowania:
Jajko ubić na puszysty krem, dodać pozostałe składniki i dalej ubijać do uzyskania gładkiej konsystencji. Rozgrzać patelnię. Ciasto nakładać łyżką, kształtując okręgi o średnicy ok 8 cm. Odwrócić gdy ciasto podrośnie i utworzą się bąbelki na powierzchni pancake'a, smażyć z drugiej strony na złoty kolor. Jeśli ciasto jest zbyt płynne, dodypać więcej mąki. Podawać z dowolnymi dodatkami.

SMACZNEGO!


ps. oryginalny przepis pochodzi ze strony kwestiasmaku.com. skarbnica przepysznych receptur!

Risotto z groszkiem, miętą i kurczakiem.


Kinga zniknęła po raz kolejny. Nie udaje mi się dotrzymać słowa. Nie jestem w stanie regularnie prowadzić bloga. Mimo, że gotuję dość często, coraz częściej korzystając z nowych przepisów. Ale jakoś brak mi samozaparcia, żeby poświęcić kilka minut na napisanie notki. Dzisiaj, natchniona porannym słońcem, postanowiłam przerwać dwumiesięczne milczenie. Wstyd mi strasznie za takie zaniedbanie... A może coś się zmieni w końcu?
~*~
Dzisiaj w mojej kuchni było bardzo zielono! W roli głównej groszek i mięta, w wątkach pobocznych występują dodatkowo natka pietruszki i szalotka. Towarzystwa dotrzymuje im odrobina parmezanu. Smakowite połączenie. I jakie szybkie do przygotowania?!
Szef kuchni poleca: risotto z zielonym groszkiem, miętą i kurczakiem.


Risotto z groszkiem, miętą i kurczakiem.


Składniki:
  • 3 łyżki masła
  • 3 szalotki
  • 100 g surowego ryżu do risotto (np. Arborio)
  • 400 ml wrzącego bulionu drobiowego
  • 2 filiżanki zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
  • kilka gałązek mięty
  • pół pęczka natki pietruszki
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżka przyprawy do gyrosa

Sposób przygotowania:
Na dość dużej patelni roztopić masło, zeszklić drobno posiekane szalotki. Dodać ryż, odrobinę posolić i wymieszać. Dodawać stopniowo bulion, po pół filiżanki, mieszając pomiędzy kolejnymi porcjami. Dolewać kolejną porcję bulionu, jak tylko ryż 'wypije' poprzednią. Kontynuować przez 20 minut lub do czasu aż ryż będzie al dente. Groszek ugotować w lekko osolonej wodzie, odsączyć. W międzyczasie umyć pierś z kurczaka, oczyścić z błon, pokroić w dość dużą kostkę, wymieszać z przyprawą do gyrosa i olejem, usmażyć. Połowę groszku zmiksować blenderem na gładką pastę wraz z posiekaną miętą i natką pietruszki, połowę pozostawić w całości i odstawić. Kiedy ryż będzie wystarczająco miękki, dodać do niego pastę groszkową, groszek w całości oraz tarty parmezan. Doprawić solą oraz pieprzem. Przełożyć na talerze razem z kurczakiem, udekorować listkami mięty.
SMACZNEGO!

ps. bazowy przepis pochodzi ze strony kwestiasmaku.com. powyższa receptura jest zmienioną wersją oryginału :)

Słońce zamknięte w słoikach. Konfitura tropikalna.

Znowu nie było mnie miesiąc. Zebrałam kilka przepisów do podzielenia się z Wami, sprawdziłam je, polubiłam, ale jakoś brakło mi czasu, żeby puścić je dalej w obieg. A to wszystko dlatego, że od kilku długich tygodni pracuję, a ponadto pomagam troszkę w remoncie i urządzaniu mojego nowego, krakowskiego mieszkanka. Własnego. :)
~*~
Kuchnia w nim będzie cudowna! Nowoczesna. Ale z klasą. Meble na wymiar. Blat będzie w sam raz na mój wzrost (prawie na wysokości 1 m!), nareszcie! :) Będzie w niej mnóstwo szafek, dlatego trzeba przygotować coś, co w te szafki zapełni. Popełniłam wczoraj przygotowanie jednego ze smakołyków, które będzie mi służyć.
Pamiętacie moją ideę 'listy 50 dań'? Znalazła się na niej konfitura pomarańczowa, którą chciałam zrobić już dawno temu, ale zawsze coś stawało mi na drodze. W tym roku pogoda niestety nie oszczędziła południowopolskich sadów, drzew i krzewów owocowych, czego skutkiem są wysokie ceny owoców. Smak też jest jakiś inny. Dlatego też zrezygnowałam z przygotowania tradycyjnych dżemów czy konfitur z wiśni czy malin. W tym roku pod lupę w końcu trafiły cytrusy. Ale zamiast zrobić po prostu pomarańczową konfiturę, postanowiłam wymyślić coś specjalnego. Co z tego powstało? Oryginalna smakowo mieszanka owoców cytrusowych i tropikalnych. Częściowo w postaci dżemu i po części jako półpłynna konfitura. Będzie idealnym dodatkiem nie tylko do świeżego pieczywa na śniadanie, ale także do deserów czy lodów.
Na koniec dodam tylko jeszcze, że bardzo się cieszę z powodu tej konfitury. Zamknęłam w słoiczku słońce i wakacje! Na wypadek jesienno-zimowej depresji. :)





Moja konfitura tropikalna.

Składniki:
  • 1 kg średniej wielkości pomarańczy
  • 1 duży biały grapefruit
  • 1 puszka ananasa w kawałkach
  • 1 puszka koktajlu z owoców tropikalnego
  • 0,5 kg cukru żelującego
  • 1 szklanka zwykłego cukru
  • 1 małe opakowanie cukru waniliowego
  • 2 płaskie łyżeczki startego imbiru

Sposób przygotowania:
Pomarańcze i grapefruita umyć, następnie włożyć do garnka z grubym dnem, zalać wodą (w takiej ilości aby owoce mogły 'pływać') i gotować około godziny. Owoce odcedzić, zostawiając jedną szklankę powstałego 'naparu'; drobno pokroić (połowę pomarańczy wraz ze skórką, resztę oraz grapefruita obrać). Pokrojone owoce wrzucić z powrotem do garnka. Ananasa i kokatjl tropikalny odcedzić z zalewy, owoce drobno pokroić na mniejsze kawałki, dorzucić do cytrusów, dolać szklankę (lub pół, w zależności od tego jak soczyste były cytrusy) 'naparu' cytrusowego. Garnek postawić na średnim ogniu. Dosypać cukry i dokładnie wymieszać. Zmniejszyć ogień i gotować ok. 45 min, często mieszając. Po ok. pół godziny dodać imbir, wymieszać. Gorącą konfiturą należy wypełniać po brzegi wyparzone wcześniej słoiki, następnie mocno zakręcić, i odwrócić do góry nogami, żeby się 'zassały'.
Konfitura ma specyficzny smak, głównie słodko-cierpki, od cukru i kwaśnych soków cytrusowych, ale można także wyczuć gorzką nutkę od skórki pomarańczowej oraz delikatny smak ananasa i owoców tropikalny. Jak dla mnie jest obłędna! :)

SMACZNEGO!

Czosnek, pomidory i oliwa w roli głownej

W końcu mogę cieszyć się wakacjami. Związany z nimi ogrom wolnego czasu pozwala zadowalać podniebienie przygotowanymi samodzielnie daniami, co niezmiernie mnie cieszy :) Zapełniam w dalszym ciągu listę 50. Dziś chciałam popełnić Krewetki na ostro lub Sobę z kurczakiem wg przepisów Małgosi.dz. Niestety w moim mieście zakup krewetek czy soby graniczy z cudem. We wtorek jednak prawdopodobnie odwiedzę mój ukochany Kraków, tam poszukam powyższych składników i mam nadzieję, że uda mi się spróbować nowych smaków. :)
~*~
Dzisiaj na pierwszym planie w kuchni pojawił się czosnek w towarzystwie pulchnych pomidorów i tłuściutkiej oliwy. Tak po włosku. Bo chętnie odwiedziłabym Włochy raz jeszcze. A że w te wakacje raczej mi się to nie uda, nie pozostaje mi nic innego jak podróż po włoskich smakach. Would you like to join me? :)


Spaghetti z czosnkiem, pomidorami i oliwą.



Składniki:
  • 6 ząbków czosnku
  • 2 duże pomidory
  • 250 g spaghetti
  • oliwa z oliwek
  • bazylia, oregano, sól, biały pieprz
  • oliwa z oliwek
  • odrobina startego parmezanu

Sposób przygotowania:
Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie. W międzyczasie obrać czosnek, pokroić na cienkie plasterki. Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić czosnek, lekko podsmażyć, często mieszając. Należy uważać, aby nie usmażyć go za bardzo, bo czosnek stanie się gorzki. Do zarumienionego czosnku dorzucić pokrojone w drobną kostkę pomidory, wymieszać. Doprawić solą, pieprzem, ziołami. Smażyć kilka minut. Odcedzić makaron, wrzucić go na patelnię i dokładnie wymieszać z pomidorami, czosnkiem i oliwą. Podawać od razu, posypać odrobiną startego parmezanu.


Bruschetta.

Składniki:
  • kilka kromek chleba pełnoziarnistego
  • 2 pomidory
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka masła
  • oliwa z oliwek
  • świeża bazylia
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:
Czosnek przecisnąć przez praskę, wymieszać z masłem, posmarować nim chleb. Kromki zapiekać w piekarniku w temperaturze 200 stopni przez ok. 10 minut. W międzyczasie pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w drobną kostkę. Bazylię umyć, posiekać, dodać do pomidorów. Zalać paroma łyżkami oliwy, doprawić solą i pieprzem. Wszystko wymieszać. Nakładać na grzanki.


SMACZNEGO!

Na szybko. Zupa cebulowa.

Znów zniknęłam na dwa miesiące. Zbierałam 'siły' do napisania czegokolwiek kilka razy, ale niestety zawsze pojawiało się coś na mojej drodze: a to projekt, który koordynowałam, a to Juwenalia, później dodatkowo zbliżająca się sesja. Teraz jestem w jej trakcie i już wiem, że znów będę martwiła się poprawkami. Znowu ekonomia. Tym razem już nie mikro a makro. Cóż... Poznam smak studenckiej kampanii wrześniowej. Kiedyś trzeba, prędzej czy później. Wybrałam opcję prędzej ;-)
~*~
Przede mną jeszcze dwa egzaminy. Później będę cieszyć się wakacjami! Nie chcę po raz kolejny obiecywać poprawy w częstotliwości pojawiania się nowych postów i przepisów, ale... Może tym razem w końcu się to uda!! Mam do tego silną motywację. Otóż. Przeglądając wszelkie kulinarne blogi, strony internetowe etc. namnożyło mi się w głowie sporo przepisów, które bardzo chciałabym wypróbować. Po pewnym czasie, niektóre z nich już zaczęłam zapominać. Wpadłam wtedy na pomysł stworzenia listy dań, które baaardzo chcę na sobie sprawdzić. Lista ta powoli się zapełnia. Założyłam sobie, że będzie liczyć 50 pozycji. Oczywiście nie uda mi się wypróbować wszystkich pozycji w trakcie wakacji, ale do końca roku... Czemu nie?! :) Mam nadzieję, że spełnię postawione sobie wyzwanie :) (a dzięki temu poprawię częstotliwość wpisów na blogu :) )
~*~
A co dzisiaj? Dzisiaj szef kuchni poleca... zupę cebulową! W przygotowaniu prostsza od rosołu. :) (choć w sumie przygotowanie smacznego rosołu to nie taka prosta sprawa...) Błyskawiczna. Sycąca. A przede wszystkim pyszna! Nieco ciężka, ale od czasu do czasu można sobie na odrobinę grzechu pozwolić :) Zapraszam w cebulową podróż...



Zupa cebulowa z serem i grzankami.

Składniki:
  • 6 dużych cebul
  • 3 ząbki czosnku
  • 1,5 litra bulionu warzywnego
  • 1 łyżka mąki
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • odrobina masła
  • sól, pieprz, papryka słodka i ostra, majeranek
  • 1 bagietka
  • starty ser żółty

Sposób przygotowania:
Cebule obrać, pokroić w półtalarki, następnie zeszklić na oliwie podgrzanej w garnku. Podsmażoną cebulą oprószyć dużą ilością słodkiej i ostrej papryki oraz mąką, wymieszać i smażyć jeszcze kilka minut. Dodać bulion, przyprawić solą i pieprzem, dodać majeranek i gotować 20 minut. Bagietkę pokroić, posmarowane masłem kromki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zapiekać przez 5 minut w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku. Grzanki ułożyć na dnie bulionówek, posypać startym serem (używam mozarelli - przepyszne!), zalewać gorącą zupą. Na wierzch położyć jeszcze odrobinę sera.


SMACZNEGO!