piątek, 20 sierpnia 2010

Niespodzianka od Asiejki. I od Cantiq. :)


Dzisiaj będzie nie kulinarnie. Dziś będzie niespodziankowo :)
Mniej więcej dwa tygodnie temu odebrałam na poczcie 3 paczuszki. Dwóch się spodziewałam - allegrowe zakupy w końcu przyszły! O tej trzeciej jakoś, wstyd się przyznać, chyba zapomniałam. Ale wystarczył tylko rzut oka na nadawcę, miasto na E. - od razu wiedziałam co jest w środku!
Kochana Asiejka wysłała mi ciasteczko!
Kiedy zajrzałam do środka, nie mogę tego nie powiedzieć, ogarnęło mnie delikatne wzruszenie :) Ciasteczka, bo były dwa, były zapakowane w piękne, własnoręcznie ozdobione pudełeczko, owinięte w folię celofanową, z jasnoniebieską wstążeczką. I do tego mały bilecik. Przemiły :)
Asiejko, i ja Tobie przesyłam mnóstwo uśmiechu i radości z odległego od Elbląga, dziś dość słonecznego Brzeska :)
ps. nie wiedziałam czy zjeść ciacha, czy zostawić na pamiątkę i za każdym razem, gdy na nie zerknę, uśmiechnąć się. Stwierdziłam jednak, że grzechem byłoby niespróbowanie Asiejkowych umiejętności. I ciasteczko kokosowe i m&m'sowe było rewelacyjne!
Dziękuję! :*


~*~
A druga niespodziewanka spotkała mnie dzisiaj. To była już niespodzianka z prawdziwego zdarzenia, nieoczekiwana :) Włączam komputer, a później tradycyjnie najpierw sprawdziłam pocztę elektroniczną. O! Wiadomość o nowym komentarzu na blogu. I co tam znajduję?! :) Przemiłą wiadomość, że mój blog został oTAGowany :) przez kogo? Zaraz się dowiecie. Tymczasem zapraszam, za moją TAG-dawczynią ;) do wspólnej, TAGowej zabawy :)

Zasady:
1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

1. Kto mnie oTAGował? :)
Niespodziewankę sprawiła mi Kochana CANTIQ
(http://gotowaniecantiq.blogspot.com/ i http://zakupokosmetykoholiczka.blogspot.com/)

2. 10 rzeczy, które lubię.

po 1: Uwielbiam fotografię! Dlaczego? Bo przenosi mnie do innego świata. Mojego własnego, widzianego przez obiektyw.
po 2: Gotowanie! Przyjemne, miłe i smaczne hobby :) Bo odrywa od codzienności.
po 3: Muzyka! Bo muzyki nie można żyć. Bo jest wszędzie. :)
po 4: Kolory! Bo nastrajają pozytywnie. Bo mają swoje ukryte znaczenie.
po 5: Podróże! Bo pozwalają poznawać nowych ludzi, nowe kultury, nowe miejsca i nowe smaki.
po 6: Słońce! Bo gdy nie jest skryte za chmurami, zawsze chce mi się żyć! :)
po 7: Pięknych ludzi! Ale nie chodzi mi tu o piękno zewnętrzne. Mam na myśli ludzi wartościowych, mądrych, którzy wnoszą coś do mojego życia.
po 8: Zapach świeżego powietrza po burzy. I zapach świeżo skoszonej trawy. Bo są takie prawdziwe i po prostu są! :)
po 9: Marzenia! Bo nie trzeba za nie płacić, a w marzeniach mogę wszystko! ;)
i po 10: Lubię siebie! Może to brzmieć nieco egoistycznie. Ale w końcu zaczynam pozbywać się kompleksów. Wierzyć w siebie. Po prostu się lubić. Myślę, że warto o tym wspomnieć ;)

3. 10 moich TAGów.

Nie jest to na pewno łatwe zadanie. Wskazanie TYLKO 10 blogów. Ale obowiązek to obowiązek. Wybieram 10, które na te chwilę, bardzo lubię czytać, oglądać. Które są inspirujące. Którymi warto się z Wami podzielić. Niektóre pewnie większość z Was już zna.
Ale wszystkie zasługują na nagrodę wyróżnienia TAGiem. :)

1. Asiejka! (http://ugotujmy.blogspot.com/) za wspaniałe kulinarne wpisy, niesamowitą pogodę ducha i swój uśmiech :)
2. Małgosia.Dz! (http://pieprzczywanilia.blogspot.com/) za niesamowicie inspirujące przepisy, cudowne zdjęcia i humorystyczne podejście do życia :)
3. Liska! (http://whiteplate.blogspot.com/) za całokształt twórczości. Za to, że jej zdjęcia pokazują mi jak wiele jeszcze muszę się nauczyć i motywują do dalszej pracy nad moimi fotografiami :)
4. Tatter! (http://palcelizac.blogspot.com/) bo jak można nie oTAGować tak wspaniałych przepisów, zdjęć, smaków?
5. Mój Kochany Olcieek! :* (http://yummy-and-delightful.blogspot.com/) w celu zmotywowania do dalszej blogowej działalności, którą mi obiecała! ;) :*
6. Eklerek! (
http://www.ciasteczkowepotwory.blox.pl) za rewelacyjne kucharzenie i piękne zdjęcia :)
7. Karola! (http://sercenatalerzu.blogspot.com/) za cudne zdjęcia potraw, interesujące przepisy i lekkie przyjemne notki :)
8. Sarah! (http://iloovenyc.blogspot.com/) zupełnie nie kulinarnie, a fotograficznie! Za rewelacyjne zdjęcia, a jakże! :)
9. Ula! (http://adamantwanderer.blogspot.com/) za oryginalne, pełne uroku, niepowtarzalne pocztówki ze swych podróży, szczególnie te Amerykańskie :)
10. Karolina! (http://incessantjourney.wordpress.com/) za spełnianie swoich amerykańskich marzeń :)

Ze swojej strony serdecznie dziękuję Cantiq jeszcze raz za TAG i zapraszam wyróżnione przeze mnie bloggerki do wspólnej zabawy w wyróżnienia :)

wtorek, 17 sierpnia 2010

Słońce zamknięte w słoikach. Konfitura tropikalna.

Znowu nie było mnie miesiąc. Zebrałam kilka przepisów do podzielenia się z Wami, sprawdziłam je, polubiłam, ale jakoś brakło mi czasu, żeby puścić je dalej w obieg. A to wszystko dlatego, że od kilku długich tygodni pracuję, a ponadto pomagam troszkę w remoncie i urządzaniu mojego nowego, krakowskiego mieszkanka. Własnego. :)
~*~
Kuchnia w nim będzie cudowna! Nowoczesna. Ale z klasą. Meble na wymiar. Blat będzie w sam raz na mój wzrost (prawie na wysokości 1 m!), nareszcie! :) Będzie w niej mnóstwo szafek, dlatego trzeba przygotować coś, co w te szafki zapełni. Popełniłam wczoraj przygotowanie jednego ze smakołyków, które będzie mi służyć.
Pamiętacie moją ideę 'listy 50 dań'? Znalazła się na niej konfitura pomarańczowa, którą chciałam zrobić już dawno temu, ale zawsze coś stawało mi na drodze. W tym roku pogoda niestety nie oszczędziła południowopolskich sadów, drzew i krzewów owocowych, czego skutkiem są wysokie ceny owoców. Smak też jest jakiś inny. Dlatego też zrezygnowałam z przygotowania tradycyjnych dżemów czy konfitur z wiśni czy malin. W tym roku pod lupę w końcu trafiły cytrusy. Ale zamiast zrobić po prostu pomarańczową konfiturę, postanowiłam wymyślić coś specjalnego. Co z tego powstało? Oryginalna smakowo mieszanka owoców cytrusowych i tropikalnych. Częściowo w postaci dżemu i po części jako półpłynna konfitura. Będzie idealnym dodatkiem nie tylko do świeżego pieczywa na śniadanie, ale także do deserów czy lodów.
Na koniec dodam tylko jeszcze, że bardzo się cieszę z powodu tej konfitury. Zamknęłam w słoiczku słońce i wakacje! Na wypadek jesienno-zimowej depresji. :)





Moja konfitura tropikalna.

Składniki:
  • 1 kg średniej wielkości pomarańczy
  • 1 duży biały grapefruit
  • 1 puszka ananasa w kawałkach
  • 1 puszka koktajlu z owoców tropikalnego
  • 0,5 kg cukru żelującego
  • 1 szklanka zwykłego cukru
  • 1 małe opakowanie cukru waniliowego
  • 2 płaskie łyżeczki startego imbiru

Sposób przygotowania:
Pomarańcze i grapefruita umyć, następnie włożyć do garnka z grubym dnem, zalać wodą (w takiej ilości aby owoce mogły 'pływać') i gotować około godziny. Owoce odcedzić, zostawiając jedną szklankę powstałego 'naparu'; drobno pokroić (połowę pomarańczy wraz ze skórką, resztę oraz grapefruita obrać). Pokrojone owoce wrzucić z powrotem do garnka. Ananasa i kokatjl tropikalny odcedzić z zalewy, owoce drobno pokroić na mniejsze kawałki, dorzucić do cytrusów, dolać szklankę (lub pół, w zależności od tego jak soczyste były cytrusy) 'naparu' cytrusowego. Garnek postawić na średnim ogniu. Dosypać cukry i dokładnie wymieszać. Zmniejszyć ogień i gotować ok. 45 min, często mieszając. Po ok. pół godziny dodać imbir, wymieszać. Gorącą konfiturą należy wypełniać po brzegi wyparzone wcześniej słoiki, następnie mocno zakręcić, i odwrócić do góry nogami, żeby się 'zassały'.
Konfitura ma specyficzny smak, głównie słodko-cierpki, od cukru i kwaśnych soków cytrusowych, ale można także wyczuć gorzką nutkę od skórki pomarańczowej oraz delikatny smak ananasa i owoców tropikalny. Jak dla mnie jest obłędna! :)

SMACZNEGO!

Podziel się blogiem z innymi

Durszlak.pl