poniedziałek, 13 lutego 2012

Naleśnikowe lowe.

Zima w tym roku daje nam popalić. Mróz szczypie w nos za każdym razem, kiedy zdecyduję się go wyściubić poza dom. Śnieg skrzypi pod nogami z każdym kolejnym krokiem. Kiedyś to lubiłam. Gdy  byłam dzieckiem. Czekałam na zimę z utęsknieniem. Bo Mikołaj przyjdzie, bo są moje urodziny, bo mnóstwo prezentów pod choinką, bo ferie, wygłupy na śniegu itd. Ale to kiedyś. Teraz dopatruję się w zimie samych problemów. Bo zimno, bo ślisko, bo ciężko (od kilku warstw ubrać i dodatkowych kilogramów), bo ciemno, szaro i ponuro. Ale jest kilka rzeczy i czynności umilających zimowe popołudnia. Np. smażenie naleśników. Podrzucanie kolejnych placków sprawia mi ogromną przyjemność i pozwala się czuć jak szef kuchni :) Naleśniki to także smak dzieciństwa, więc choć troszkę pozwalają przetrwać zimę, tak jak kiedyś...


Bazowe ciasto naleśnikowe
Składniki:
  • 250 ml mleka
  • 250 ml wody gazowanej
  • 2 jajka 
  • 200 g mąki
  • szczypta soli
  • kawałek słoniny do smażenia
Sposób przygotowania:
Jajka, mleko, wodę i mąkę z odrobiną soli dokładnie zmiksować za pomocą miksera (aby nie było grudek z mąki). Odstawić na pół godziny, aby ciasto zgęstniało. Rozgrzać patelnię do naleśników, nasmarować ją nabitym na widelec kawałkiem słoniny. Na patelnię wylewać cienką warstwę ciasta tak, aby całkowicie pokrywała jej powierzchnię. Gdy powierzchnia jest sucha, odwrócić naleśnika na drugą stronę i smażyć jeszcze kilka sekund. Gotowego naleśnika zsunąć na talerz odwrócony dnem do góry.

Takie naleśniki mogą być bazą do naleśników zarówno słodkich jak i tych ze słonym farszem czy np. krokietów.


Waniliowe naleśniki z dżemem
Do bazowego ciasta należy dodać:
  • ziarenka z laski wanilii
  • 1 łyżkę prawdziwego cukru waniliowego
Oprócz tego:
  • ulubiony dżem do podania
  • odrobina oleju do podsmażenia
Do ciasta na etapie mieszania dodajemy ziarenka wyłuskane z laski wanilii i cukier. Smażymy wg instrukcji. Lekko ostudzone naleśniki smarujemy dżemem i zwijamy w rulony. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i podsmażamy naleśniki z każdej strony po 1-2 min. Podajemy posypane cukrem pudrem.


Czekoladowe naleśniki z waniliowym serkiem
Do bazowego ciasta należy dodać:
  • pół tabliczki czekolady roztopionej z łyżką masła
  • 1 łyżkę brązowego cukru
  • 1 łyżkę gorzkiego kakao
Oprócz tego:
  • kostka twarogu półtłustego (200 lub 250 g)
  • 1 opakowanie waniliowego serka typu Danio
  • 1 łyżeczka prawdziwego cukru waniliowego
  • garść rodzynek (opcjonalnie, nie każdy lubi)
  • odrobina oleju do podsmażenia
Do ciasta na etapie mieszania dodajemy roztopioną czekoladę z masłem, kakao i cukier. Smażymy wg instrukcji. Twaróg rozdrabniamy widelcem, dodajemy serek Danio, cukier i rodzynki (można je wcześniej sparzyć wrzątkiem, aby były miękkie) i dokładnie mieszamy. Nakładamy na pół naleśnika, którego następnie składamy w trójkąt. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i podsmażamy naleśniki z obu stron po 1-2 min. Można podawać np z bitą śmietaną.


SMACZNEGO!

ps. Składam podziękowania mojemu Panu Połówkowi za asystę przy robieniu zdjęć (do Jego zadań należało trzymanie blendy, smarowanie dżemem naleśników i takie tam) oraz pozdrawiam ciepło moją The A Team z Akademii Foto ;)

środa, 25 stycznia 2012

Sałatka z porów. Prosta i smaczna klasyka.

Nie od zawsze lubiłam pory. I może nawet nie ma się co dziwić. Mają dość ostry i charakterystyczny smak i zapach, czasem przyprawiają nawet o łzy, jak cebula. Na szczęście jednak z czasem człowiek mądrzeje i wie co dobre ;) Poniższa sałatka gościła na naszym stole z przeróżnych okazji. Była hitem w Święta Bożego Narodzenia i w czasie wielkanocnym, na imieninach i mini imprezach sylwestrowych u babci. A przecież jest idealna na każdy dzień, bez specjalnej okazji. Na śniadanie i na kolację. Prosta, ale jaka smaczna... Czego więcej potrzeba, aby nieprzekonanych namówić do sałatki porowej? ;)


Sałatka z porów
Składniki:
  • 3 pory
  • 4 jajka
  • 1 puszka groszku konserwowego
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej
  • 250 g sera żółtego (w jednym kawałku)
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:
Jajka ugotować w osolonej wodzie (skorupki będą bez problemu odchodzić). Pory umyć, posiekać w półtalarki, sparzyć wrzątkiem.  Ser pokroić w drobną kostkę. Groszek i kukurydzę odcedzić. Jajka obrać, pokroić w kostkę. Wszystkie składniki wymieszać. Majonez rozmieszać jogurtem, dodać do sałatki, wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. 

SMACZNEGO!


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Sernik w stylu Black Forest Cake

Każdy z nas zapewne doskonale pamięta swoje pierwsze danie lub ciasto wykonane samodzielnie od początku do końca. Ja swoje kucharzenie zaczynałam od omletu. Z ogromną satysfakcją po pierwszym dobrze rozdzielonym na białko i żółtko jajku, zajadałam go później z dżemem wiśniowym. W kategorii ciast, pierwszy był sernik z serków homogenizowanych z kokosową pierzynką. W wieku kilkunastu lat skrupulatnie czytałam kolejne zdania przepisu i wykonywałam następne polecenia z receptury. Jakaż byłam dumna, kiedy zobaczyłam pięknie przyrumieniony kokos na wierzchu, a smak ciasta był niemal identyczny jak ten w wykonaniu babcinym. Możliwe, że to właśnie dlatego tak lubię serniki. Tradycyjne, z serków homogenizowanych czy bez pieczenia (choć za tymi akurat przepadam najmniej ;-) ). Należę do tej grupy osób, dla których tradycyjny sernik musi mieć rodzynki, no bo jak to... sernik bez rodzynek? A! I koniecznie musi być kruchy lub ciasteczkowy spód. Bez tego sernik jest niepełny...


Ale serniki nie muszą być tylko klasyczne. Bardziej 'skomplikowane' też lubię. I nie chodzi mi tutaj o trudność w wykonaniu a nieco bardziej złożony smak. Dlatego też wpadłam na pomysł zrobienia sernika czekoladowo-kawowego. Upieczony został metodą gazetową, która sprawia, że sernik nie zapada się, nie pęka, jest wilgotny i puszysty, a wierzch jest równiutki jak stół. Spróbujcie, a na pewno nie pożałujecie. Co więcej... Jestem przekonana, że już nigdy nie będziecie chcieli piec sernika bez 'gazetowej obręczy' :)


Sernik w stylu Black Forest Cake
o smaku czekoladowo-kawowym
Składniki:
  • pół opakowania ciasteczek Digestive
  • 100 g masła
  • 6 łyżek brązowego cukru
  • 500 g twarogu sernikowego (lub tłustego twarogu, trzykrotnie zmielonego)
  • 1 opakowanie serka kremowego 
  • 3/4 szklanki cukru
  • 4-5 jajek (w zależności od wielkości)
  • 4 płaskie łyżki mąki pszennej
  • 5 płaskich łyżek mąki ziemmniaczanej
  • 40 g roztopionego masła
  • 1/2 tabliczki mlecznej czekolady
  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 3-4 łyżki kawy instant (użyłam rozpuszczalnego espresso)
  • 1/2 szklanki mleka
do dekoracji:
  • ubita śmietana kremówka (z dodatkiem śmietan-fixu) lub waniliowy krem do tortów
  • kilka kostek gorzkiej czekolady
  • kilkanaście wiśni z alkoholu lub kandyzowanych
do pieczenia:
  • 2 kartki z gazety codziennej typu Wyborcza itp (koniecznie z szarego, niekredowego papieru)
Sposób przygotowania:
Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować obficie masłem. Ciastka pokruszyć w woreczku za pomocą tłuczka do mięsa, wrzucić do niewielkiej miseczki, dodać 3 łyżki brązowego cukru. Masło roztopić, dodać do ciasteczek, wymieszać. Wyłożyć nimi spód tortownicy, dobrze ugnieść, odstawić. 
Piekarnik rozgrzać do 250 stopni. Gazetę złożyć wzdłuż na pół, a później jeszcze raz na pół (tak żeby pasek papieru był mniej więcej wysokości tortownicy). Kartki zanurzyć w misce z zimną wodą, przygnieść ciężkim przedmiotem, żeby nie pływały. 
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając pod koniec ubijania cukier. Żółtka ubić z resztą brązowego cukru, dodać serek kremowy, twaróg, roztopione masło i mąkę pszenną zmieszaną z ziemniaczaną. Wszystko dokładnie wymieszać. Czekoladę roztopić, dodać kawę. Kiedy masa zacznie gęstnieć, dodać mleko, dokładnie rozmieszać, lekko przestudzić, dodać do masy serowej, wymieszać. Do masy serowej dodawać porcjami ubitą pianę, delikatnie mieszając. Otrzymaną masę wyłożyć na ciasteczkowy spód. 
Gazety wyciągnąć z wody, obłożyć nimi tortownicę (z zewnątrz). Wstawić na 10 minut do piekarnika (woda parująca z gazet spowoduje, że sernik nie przypiecze się w temp. 250 stopni). Po upływie tego czasu, ciasto wyciągnąć z piekarnika. Piecyk ostudzić do 160 stopni. Ściągnąć gazetowe 'obręcze', ponownie namoczyć w wodzie i obłożyć tortownicę. Sernik wstawić z powrotem do ostudzonego do 160 stopni piekarnika. Piec ok. godzinę. Po upieczeniu, pozostawić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, ok. pół godziny. Następnie ostudzić i wstawić do lodówki (najlepiej na całą noc). Przed podaniem ozdobić ubitą kremówką lub kremem do tortów, posypać niewielką ilością startej czekolady i udekorować wiśniami.

SMACZNEGO!

ps. Metoda 'gazetowa' jest dobrze znana na forum CinCin dzięki sernikowej mistrzyni, Joannie. Od niej też pochodzi bazowy przepis powyższego sernika, ale został on przeze mnie zmodyfikowany, przede wszystkim w kwestii składników oraz ich proporcji.

środa, 4 stycznia 2012

Kremowa zupa soczewicowa.


Ośmielę się powiedzieć, że tegorocznej zimie zdarza się mnie rozpieszczać. Nie ma śniegu, nie ma okrutnych mrozów. Mnie taki stan pogody odpowiada, choć mój Be. nie jest pocieszony aurą za oknem. Od czasu do czasu przyjdzie jednak dużo chłodniejszy od innych dzień. Z przeszywającym do szpiku kości mroźnym wiatrem i złośliwym deszczem. Wracając w takie dni do domu marzę tylko o czymś, co mnie natychmiast rozgrzeje. Czasem jest to malinowa herbata z miodem, czasem gorąca czekolada, innym razem po prostu chwila pod kołdrą lub kocem. Odkryłam jednak kilka dni temu nowy, cudowny rozgrzewacz. Zupa. Kremowa. Takie najbardziej lubię. Aksamitna. Gęsta. Sycąca. Napełniająca ciepłem każdy centymetr ciała natychmiast po spożyciu. Nie da się ukryć, że już sam jej kolor sprawia, że człowiekowi robi się cieplej. Ma lekko wyczuwalny smak curry, który nadaje jej wyjątkowego charakteru. Zapraszam na kremową zupę soczewicową.


Kremowa zupa soczewicowa
Składniki:
  • 250 g czerwonej soczewicy
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 pomidory
  • 1,5 l bulionu (może być z kostki)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1,5 łyżeczki curry,  0,5 łyżeczki imbiru
  • słodka i ostra papryka, pieprz, sól, oliwa do smażenia
Sposób przygotowania:
Cebulę obrać, posiekać na drobną kostkę, wrzucić do większego garnka na rozgrzaną oliwę, zeszklić. Czosnek obrać i drobno posiekać, dodać do cebuli. Pomidory sparzyć, obrać ze skóry, wydrążyć pestki, miąższ pokroić w niewielką kostkę, wrzucić do cebuli, smażyć kilka minut. Dodać soczewicę, zalać gorącym bulionem. Doprowadzić do wrzenia, zdjąć szumowiny. Zmniejszyć ogień i gotować ok. 30 minut, aż soczewica zacznie się rozpadać. Dodać koncentrat pomidorowy. Zupę zmiksować mikserem, aby miała gładką konsystencję, dodać curry i imbir, doprawić słodką i ostrą papryką (dodałam ok. 1 czubatej łyżeczki słodkiej papryki i ok. 0,5 płaskiej łyżeczki ostrej) oraz solą i pieprzem do smaku. Przed podaniem dodać sok z cytryny. 

SMACZNEGO!


poniedziałek, 2 stycznia 2012

Boeuf Stroganow, czyli znany 'Strogonow"...

Niejeden Sylwester kojarzy mi się z prezentowanym dzisiaj daniem. Boeuf Stroganow, potocznie zwany w Polsce 'strogonowem', w ostatnią noc roku jadłam nie raz i nie dwa. Nigdy wcześniej jednak nie był on przygotowany własnoręcznie przeze mnie czy przez mamę. Zawsze kupowałyśmy go w barze mlecznym. Tym razem postanowiłam przygotować go sama. Jest idealny na tego typu imprezy, ponieważ to bardzo sycące i rozgrzewające danie. Warto przygotować je przynajmniej dzień wcześniej, ponieważ uważam, że 'strogonow' to jedno z dań, które, tak jak bigos, nabierają smaku z czasem. A więc nie pozostaje mi nic innego, jak przed podaniem przepisu, życzyć Wam wszystkiego najsmaczniejszego w nowym, 2012 roku. :)


Boeuf Stroganow
Składniki:
  • 500 g wołowiny (użyłam mięsa z udźca)
  • 300 g pieczarek
  • 1 duża czerwona papryka
  • 1 duża cebula
  • ok. 200 g ogórków kiszonych
  • 600 ml bulionu mięsnego (może być z kostki)
  • 100 ml śmietany
  • kilka łyżek mąki (1-2 do zagęszczenia sosu, reszta do obtoczenia mięsa)
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego
  • papryka słodka i ostra, vegeta, pieprz, kilka ziaren ziela angielskiego, liść laurowy
  • olej do smażenia
Sposób przygotowania:
Paprykę i pieczarki umyć. Pieczarki obrać i pokroić w talarki. Z papryki usunąć gniazdo nasienne, pokroić w niewielką kostkę. Wrzucić na dobrze rozgrzaną patelnię (bez oleju!). Smażyć kilka minut, aż pieczarki puszczą sok, następnie wrzucić do większego garnka, w którym będzie gotowany 'gulasz'. Cebulę obrać i drobno posiekać. Na patelni (tej samej co poprzednio) rozgrzać odrobinę oleju, zeszklić na niej cebulę, wrzucić do pieczarek i papryki. Mięso umyć i osuszyć ręcznikiem papierowym, następnie pokroić na niezbyt długie paski o szerokości ok. 1 cm. Obtoczyć w mące. Smażyć na dobrze rozgrzanym oleju, dodać do podsmażonych wcześniej warzyw. Zalać bulionem, dodać 2-3 ziarna ziela angielskiego oraz liść laurowy i gotować na niewielkim ogniu, do czasu aż mięso będzie miękkie (ok. 1 godzinę, najlepiej jednak robić to w szybkowarze, mięso będzie miękkie po ok. 20-30 min,). Ogórki pokroić w drobną kostkę, dodać do mięsa i gotować jeszcze ok. 10 minut. Wyjąć ziele i liść laurowy. Śmietanę rozmieszać z przecierem pomidorowym, mąką i odrobiną sosu. Zagęścić 'gulasz'. Doprawić słodka i ostrą papryką, odrobiną pieprzu i vegety. Podawać ze świeżym pieczywem.

SMACZNEGO!


sobota, 24 grudnia 2011

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Drożdżowe bułeczki cynamonowe.


Śniadanie. Najważniejszy posiłek dnia. Wie to każdy, od małego. Nawet ja. Ale, niestety, ja, wiecznie spóźniona, zawsze pośpieszana, robiąca wszystko na ostatnią chwilę, rzadko kiedy mam czas na poranny posiłek, w domu, w spokoju, bez pośpiechu. Najczęściej pierwszym 'posiłkiem' jest kupiony w biegu, w drodze do szkoły, krakowski obwarzanek. Nowość na rynku obwarzankowym. Razowy, z ziarnami, czasem z serem. Pyszności. Ale czy można to uznać za sycący i wystarczający na pół dnia posiłek, skoro następnym daniem jest obiad jedzony późnym popołudniem ?

A ten czas... No właśnie. Ucieka jak szalony. Dopiero był styczeń, a już niemalże połowa grudnia, za kilka dni wkroczę w wiek amerykańskiej pełnoletności. Kiedy to wszystko tak przeleciało?! Czy Wam też się wydaje, że ten rok trwał jakoś krócej niż poprzednie lata? Czy tylko mnie czas tak pogania do przodu i wszystkie minione dni zlewają się niemalże w jeden, nieco wydłużony? 

W weekend miałam czas. Miałam go m.in. nie tylko na sprzątanie, naukę angielskiego do powtarzanej w maju matury czy spotkanie ze znajomymi. Miałam go na tyle, aby zjeść spokojnie śniadanie. Z kubkiem białej kawy zasiadłam do własnoręcznie upieczonych mini-bułeczek cynamonowych. Ciasto drożdżowe robiłam drugi raz w życiu, o dziwo, znowu się udało :) A przypominające babeczki maleństwa pachną cudowną, zawiniętą w spiralkę korą. Spróbujcie, Kochani, nie pożałujecie :)


Drożdżowe bułeczki cynamonowe
(na podstawie przepisu Nigelli, zamieszczonego u Dorotuś)
Składniki:
  • 250 g mąki
  • 25 g drobnego cukru
  • 8 g świeżych drożdży
  • 40 g masła
  • 75 ml mleka
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 50 g brązowego cukru
  • 25 g drobnego cukru
  • 1 łyżka cynamonu
  • 40 g masła
  • 1 jajko rozmącone z odrobiną mleka
Sposób przygotowania:
Drożdże rozmieszać z cukrem, aż staną się płynne. Dodać kilka łyżek ciepłego mleka, rozmieszać. Zaczyn odstawić w ciepłe miejsce, aby nieco urósł. Mąkę z solą przesiać do miski, dodać ciepłe mleko, jajko, roztopione masło i zaczyn drożdżowy i wyrobić puszyste ciasto. Przykryć świeżą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ciasta. Brązowy i drobny cukier wymieszać z cynamonem, dodać roztopione masło, wymieszać. Następnie rozwałkować ciasto na lekko podsypanej mąką stolnicy (powinno mieć kształt prostokąta). Mieszankę cynamonową rozsmarować na cieście, zwinąć w roladę wzdłuż dłuższego boku. Ciasto pokroić na dość grube plastry (u mnie 9). Blaszkę do pieczenia muffinów wysmarować odrobiną tłuszczu, ułożyć w niej bułeczki, odstawić w ciepłe miejsce, aby bułeczki się napuszyły. Przed wstawieniem do piekarnika posmarować rozmąconym jajkiem. Piec ok. 20-25 (pod koniec pilnować, aby się za bardzo nie zarumieniły) w temperaturze 180 stopni.

SMACZNEGO!

sobota, 10 grudnia 2011

A już w poniedziałek...

Ciekawskich zapraszam na poniedziałek. :) Dowiecie się, po czym zostały tylko okruszki... :)

sobota, 3 grudnia 2011

Jesienna zapiekanka makaronowa.

Kochani Moi! Zanim przejdę do właściwego wpisu, chciałabym się do Was zwrócić z ogromną prośbą. Jak większość z Was wie, trwają właśnie wybory Kulinarnego Bloga Roku 2011. Od lutego staję w szranki z innymi bloggerami i staram się o ww. zaszczytny tytuł. W tym miesiącu mamy już finałowe zadanie. Każdy blogger może dodać nie jeden, jak do tej pory, ale aż trzy przepisy. Głos oddany na którykolwiek z przepisów jest naliczany do puli punktów pozostałych dwóch. Na każdy przepis można głosować z 3 kont mailowych z jednego komputera. Daje to w sumie łączną liczbę 9 możliwych głosów od jednego głosującego. Oczywiście nie spodziewam się, że ktoś dysponuje aż taką ilością skrzynek pocztowych ;) 

Chciałabym się zwrócić do Was, Kochani Czytelnicy, z prośbą o oddanie choć jednego głosu :) Wśród głosujących, zostanie wybranych 10 osób, które zostawią najbardziej kreatywne uzasadnienie głosu (nie jest to koniecznością, to zadanie dodatkowe, dla chętnych ;) ). Dla osób tych przewidziane są nagrody w postaci czerwonej formy do ciasta firmy DUKA. Warto więc spróbować swoich kreatywnych sił :)

Przepisy, z którymi startuję w tym miesiącu to:

Liczę bardzo na Wasze wsparcie. Oczywiście za każdy głos bardzo serdecznie dziękuję, bo jak wiadomo każdy z nich jest na wagę złota :) Przepisy są podlinkowane, wystarczy kliknąć na wybrany przez Was przysmak, następnie na stronie Konkursu kliknąć czerwony guzik "Głosuję", podać maila, na którego otrzymacie link potwierdzający głosowanie. Kliknijcie link i... gotowe :) Możecie także uzasadnić swój głos i zdobyć szansę na zdobycie wcześniej wspomnianej formy!

Już teraz serdecznie Wam wszystkim dziękuję Kochani! Ale przejdźmy do najprzyjemniejszej części tego posta... :)
~*~
Nie chcąc przedłużać na temat dzisiejszej potrawy powiem tylko kilka słów. Kojarzy mi się ona nieodłącznie z jesienią. Skorupka z zapieczonego żółtego sera tworzy wokół zapiekanki jesienno-zimową aurę. Rozgrzewa swoim kolorem, kusi zapachem. Danie niezwykle proste i niesamowicie pyszne, a do tego baaardzo sycące. Jeśli nie macie pomysłu na szybki obiad, wypróbujcie ten przepis :)


Jesienna zapiekanka makaronowa pod beszamelem
Składniki:
  • 3-4 łyżki masła (+ 1 łyżeczka do posmarowania naczynia)
  • 3-4 łyżki mąki
  • 2-3 ząbki czosnku
  • ok. 700 ml mleka (może być potrzebne nieco więcej)
  • oregano, bazylia, tymianek, gałka muszkatołowa, sól, pieprz
  • 1 opakowanie mrożonych warzyw na patelnię (koniecznie z kalafiorem i brokułem)
  • 1 opakowanie (400 g) makaronu (rurki lub kokardki)
  • ok. 35 dag startego żółtego sera
Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Makaron ugotować al dente. W międzyczasie przygotować sos beszamelowy. W garnku roztopić masło, czosnek obrać, przecisnąć przez praskę i podsmażyć chwilkę na maśle (nie wolno przypalić, bo będzie gorzki). Dodać mąkę i za pomocą rózgi dobrze rozmieszać z masłem. Aby nie przypalić naszej 'zasmażki' należy ją cały czas mieszać trzepaczką. Następnie zaprawiamy mąkę niewielką ilością mleka, dokładnie mieszamy i dolewamy resztę mleka, cały czas mieszając. Gotujemy chwilę na niewielkim ogniu aż sos zgęstnieje (jeśli wyjdzie za gęsty, należy dodać jeszcze troszkę mleka). Następnie doprawiamy solą, pieprzem ,gałką muszkatołową i ziołami. Makaron po odcedzeniu wrzucamy z powrotem do garnka i mieszamy z warzywami. Duże prostokątne naczynie żaroodporne smarujemy masłem, wykładamy do niego makaron z warzywami, polewamy sosem, posypujemy startym żółtym serem i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok. 30 minut do czasu aż ser się przypiecze. 

SMACZNEGO!

środa, 16 listopada 2011

Jesienne brownies z gruszkami i orzechami.

Połowa listopada już za nami. W tym momencie bliżej nam już chyba do zimy, niż do jesieni. Przynajmniej, jeśli chodzi o temperatury. Łapią już pierwsze przymrozki, gdzieniegdzie pojawia się pierwszy śnieg. Charakterystyczne dla tej pory roku przeziębienia i grypa dają się we znaki (sama takowym przypłaciłam za brak ciepłego szalika opatulającego szyję). Nastaje czas mleka z miodem i masłem w ramach domowego leczenia (Jeszczenieteściowa dodaje jeszcze czosnek. Piłam. Przeżyłam. Po kilku dawkach się wyleczyłam.) oraz idealna pora na cudowną herbatę z miodem i cytryną (lub z żurawinową konfiturą domowej roboty - miałam okazję spróbować u Pana Be. Coś wspaniałego.).


Jedyne o czym marzymy w trakcie mglistego dnia to kubek gorącej czekolady i ciepły koc. Domowe zacisze. Do rozgrzewającego napoju przyda się coś jeszcze. Kawałek świeżego ciasta. Jesiennego. Słonecznego. Z mieszkanką intensywnych aromatów. Wystarczy dodać kilka składników do znanego wszystkim, klasycznego brownies, aby otrzymać ciasto idealne na tę porę roku. Czy wśród Was znajdą się chętni na kawałek takiego smakołyku?


Jesienne brownies z orzechami o gruszkami.
(inspiracja zaczerpnięta od Viridianki)
Składniki:
  • 100 g masła
  • 200 g czekolady (po 100 g gorzkiej i mlecznej)
  • ok. 100 g posiekanych orzechów (laskowych, włoskich... wg upodobania)
  • 100 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • szczypta soli
  • 3 twarde gruszki
  • sok z cytryny

Sposób przygotowania:
Małą tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Czekoladę roztopić z masłem w kąpieli wodnej. Żółtka ubić z cukrem, dodać lekko ostudzoną masę czekoladową i orzechy. Białka ubić z solą na niezbyt sztywną pianę i dodać w kilku partiach do czekoladowej masy. Ciasto przelać do foremki. Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, wierzch delikatnie naciąć w paski, skropić sokiem z cytryny a następnie owoce umieścić w cieście. Piec ok. 30 minut, aż gruszki będą miękkie a ciasto odpowiednio wypieczone (sprawdzamy patyczkiem, który po wyciągnięciu powinien być suchy). Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem.

SMACZNEGO!


Kochani! Chciałabym się z Wami podzielić pewną informacją. W ubiegłym tygodniu w sieci ukazał się wywiad ze mną. Jeśli więc jesteście ciekawi kulisów prowadzenia mojego bloga zapraszam Was do lektury. :)))

Chciałabym Was także poprosić o oddanie głosu w Wyborach Kulinarnego Bloga Roku na znane Wam z poprzedniego wpisu ciasto, czyli Halvas. Dla głosujących przewidziane są nagrody w postaci książek pt. "Smaki północnej Italii'. Obrazek poniżej przeniesie Was na stronę mojego przepisu w Konkursie. Z  góry dziękuję za każdy głos :))

Pozdrawiam Was ciepło!


Podziel się blogiem z innymi

Durszlak.pl